•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2631665
LISTY EMIGRANT�W cz.1
Wst?p
           Od d?u?szego czasu zastanawia?em si?, jaki prezent ?wi?teczny sprawi? naszym sta?ym go?ciom portalowym. Maj?c na uwadze fakt, ?e nie znam genealoga amatora prowadz?cego poszukiwania w?asnych korzeni na ziemi dobrzy?skiej, kt�ry by nie posiada? w swoim drzewie osoby - emigranta do Ameryki, prezentowany artyku? traktuj? jako swoisty prezent pod choink? dla wszystkich Dobrzyniak�w.
           Autork? artyku?u jest Iwona Dakiniewicz - felietonistka biuletynu �Rodziny� wydawanego przez Polskie Stowarzyszenie Genealogiczne Ameryki (PGSA), w kt�rym to wydawnictwie prezentowany tekst mia? premier? w wersji angloj?zycznej.
Artyku? I.Dakiniewicz jest bardzo ciekawy i niezwykle warto?ciowy. Ju? na pierwszy rzut oka przykuje on uwag? nie tylko genealog�w, ale r�wnie? wszystkich czytelnik�w, kt�rych przodkowie ponad 100 lat temu wyjechali z Ojczyzny za chlebem. Jego bardzo mocn? stron? s? przytoczone fragmenty list�w, kt�re w doskona?y spos�b uzupe?niaj? poruszan? tematyk?. Wybrane przez autork? cytaty mo?na traktowa? jako swoiste akwarele, kt�rymi ka?dy czytelnik jest w stanie namalowa? obraz wiernie odzwierciedlaj?cy ?ycie polskiego emigranta w Ameryce na prze?omie XIX/XX wieku.
W ko?cowym akapicie autorka wyra?a nadziej?, ?e po up?ywie ponad 120 lat, cho? jeden list trafi do potomk�w emigrant�w. Â
Redakcja portalu r�wnie? wierzy w to, ?e po opublikowaniu cz??ci 2 - wykazu adresat�w, dotychczasowi go?cie portalowi na pewno nie odpuszcz? i wsp�lnie doprowadzimy do d?ugo oczekiwanego fina?u, dostarczenia korespondencji do wskazanego przez nadawc? miejsca.
Redaktor, grudzie? 2012r.
Â
Listy by?y jedynym ??cznikiem miedzy rozdzielonymi rodzinami. Bardzo oczekiwane z obydwu stron. List z Ameryki by? nie tylko wa?nym wydarzeniem, ale i zwiastunem pomy?lno?ci, nieustanna nadzieja na lepsz? przysz?o??. Korespondencja  z Ameryki do Polski  dociera?a w�wczas  oko?o 2 miesi?cy to ju? nie tyle  istotny by? d?ugi  czas oczekiwania co regularno?? wymiany list�w.  Brak odpowiedzi by? najgorszym wariantem,  analizowanym na wiele mo?liwo?ci.
 "Najukocha?si Rodzice, nie wiem czy si? na mnie gniewacie ?e na ?aden list nie odpisujecie a pos?a?em ju? do was kilka list�w i nie mam od was ?adnego odpisu . Najukocha?si Rodzice prosz? Was, aby?cie odpisali na ten list, bo jak nie odpiszecie to ja do was tez pisa? nie b?d? "
Listowne  kontakty setek  tysi?cy  st?sknionych     rodzin   rekompensowa?y   wielkie nostalgie,  scala?y  wi?zi rodzinne,   i  co bardzo istotne  w wi?kszo?ci    finalizowa?y    projekty    dotycz?ce     emigracji  kolejnych    cz?onk�w rodzin  oraz    zapewnia?y      sukcesywn? pomoc materialn?.  Ta, zdawa?oby si? niezak?�cona, w?dr�wka   przekaz�w rodzinnych  z  Ameryki   zacz??a    natrafia?   na  powa?na  blokad? :  na   kontrole   zaborc�w  w  urz?dach pocztowych .Â
Urz?dnicy carscy  pierwsi    wpadli na pomys?   cenzurowania  list�w z Ameryki .  Skrupulatnie je  czytali  i konfiskowali   wszystkie te, kt�re zawiera?y jakiekolwiek  informacje    o  planach  ?ci?gni?cia    pozosta?ych cz?onk�w rodzin   do Ameryki , a wi?c  instrukcje  przekraczania   granicy pruskiej ,  uzyskiwania szyfkart,  kontakt�w z agentami  itp.   Ta agresywna praktyka zaborc�w wynika?a  z prostego rachunku ekonomicznego ;  coraz to bardziej intensywny odp?yw taniej si?y roboczej  zagra?a? gospodarce.  Zdecydowana  wi?kszo??  nadawc�w i adresat�w by?a tego  zupe?nie  nie?wiadoma  co  powodowa?o smutne,  niekiedy  trwale  i tragiczne   roz??ki .
Losy  niedostarczonych    list�w pozostawa?y tajemnic?  obcych  agresor�w  a?  do   ko?ca  drugiej   dekady  XX wieku , kiedy to Polska  odzyska?a wolno?? i tym samym    strze?one  instytucje obcych  mocarstw  wraz z  ich archiwami przesz?y pod   jurysdykcje rodak�w.  Odzyskiwane akta  trafia?y do archiw�w a tam by?y z czasem skrz?tnie opracowywane i konserwowane . Â
Tu? przed wybuchem  drugiej wojny ?wiatowej  dostarczono  do archiwum warszawskiego dwie opas?e skrzynie z  ?elaznymi okuciami. Znalezione w piwnicach  pod siedzib?   dawnej   Kancelarii  Policmajstra Warszawskiego .
Pierwsz?  osob?, kt�ra zainteresowa?a si? tajemnicza zawarto?ci? skrzy? by? profesor  Witold Kula . Odkrycie by?o fascynuj?ce;   tysi?ce  skonfiskowanych   list�w  emigrant�w  z  Ameryki  P�?nocnej  i Brazylii   z  okresu od   listopada 1890r.  do  maja 1891r. (okres  tzw. gor?czki brazylijskiej) ,   adresowanych  do miejscowo?ci      w powiatach :  rypi?skim,  lipnowskim i sierpeckim. Praktycznie ca?y teren p�?nocnej  cz??ci  guberni p?ockiej, s?siaduj?cej z Prusami.
Prof. Kula  natychmiast  zareagowa?  na  warto?? historyczno-naukow?   tego   zbioru  i  ochoczo  zadeklarowa? si?  do ich  opracowywania  w  swojej   konspiracyjnej pracowni ( by? to ju?  czas  okupacji niemieckiej ) a  poniewa?     kolekcja  sk?ada?a si?  z  ponad    8 tysi?cy    jednostek   i   nie   by?o mo?liwo?ci    lokalowych  za     grupowe   kwerendy  a misja  wymaga?a   du?ej konspiracji , -  to prof. Kula  wpad? na pomys? , aby zaanga?owa?  do pracy badawczej swoich student�w.   Przekazywa?  im  sukcesywnie pliki list�w  wraz z  ankiet? badawcz? , a ci zabierali    listy    do swoich dom�w.   Niestety projekt profesora  nie zosta?  w pe?ni zrealizowany.  Skrzynie z listami    sp?on??y w sierpniu  1944r. na skutek  wybuchu  powstania  warszawskiego .  Â
Ale ocala?o oko?o 800  list�w,  z tych partii,  kt�re by?y  rozdysponowane po domach  student�w.  Â
Fina? pracy badawczej  nast?pi? dopiero  w latach sze??dziesi?tych XX w. , kiedy  to    profesor Kula  opublikowa?   wszystkie  listy  wraz  z   ich  opracowaniem syntetycznym .
Lektura  "List�w  Emigrant�w "  prof. Kuli  oraz  innych  list�w   emigrant�w  z r�?nych okres�w ,  jakich  wiele  przet?umaczy?am , uderza niesamowita  skala podobie?stwa.                    Â
Adresatami  list�w  byli najcz??ciej   pro?ci  ch?opi , kt�rzy nie mieli wcze?niej    kontaktu z   listown? form? komunikacji.   Wielu z nich  by?o analfabetami i     zmuszeni byli szuka? pomocy u innych.   Â
Listy pisane  by?y fonetycznie ,  z mas?  b??d�w j?zykowych ,  ko?lawym  pismem,  bez    znak�w interpunkcyjnych  i  akapit�w ,  lokalna   gwara   - co   sprawia   trudno??    w  czytaniu i rozumieniu . Lecz mimo niskiego  poziomu   pisowni  list�w      to  zaskakuje  ich   forma    ekspresji ,   wyra?any  powszechny  szacunek   do  warto?ci  religijnych ,  wi?zi rodzinnych i d�br materialnych   ....... . Listy pisane by?y   jakby jedn? dusz?;   ten sam porz?dek  my?li,   ta sama  hierarchia wa?no?ci.    Â
Zwykle zaczyna?y si? od   s?�w: " Niech b?dzie pochwalony Jezus Chrystus "  , kolejne zdania to  pytania   o zdrowie , o powodzenie a nast?pnie poruszane by?y  typowe  kwestie  rodzinne;   bytowe ... . Ale i te sk?adaj? si?  na pewien schemat . Relacje rodzinne   mi?dzy emigrantami a   tymi , co   zostali   w ojczy?nie    by?y           powtarzalne i dotyczy?y troski o byt , opis�w   sytuacji   najbli?szych ,  zapewnienia    pomocy  i  plan�w na przysz?o?? .   Â
"Tu trzeba mie? zdrowie , aby pracowa?"  . ?atwiej   by?o znosi?  choroby  w domu rodzinnym   ni?  w  obcym ?rodowisku  gdzie emigranci musieli   by?  zdani  sami na siebie . Oderwanie od korzeni pot?gowa?o   ich samotno??  i obawy przed   choroba .  Bywa?o, ?e pomoc  lekarska rujnowa?a   finansowo .
Brat pisa? do siostry :  " ... i nie gniewaj si? kochana siostro ze na tw�j list nie odpisa?em ale moja ?ona rozchorowa?a si? przy po?ogu i by?a bardzo s?aba i prze to bardzo si? wykosztowa?em. Odle?a?a 10 tygodni co mnie kosztowa?o blisko 100 dolar�w, a ty mi ci?gle piszesz o szyfkarcie dla c�rki .."
M?? do ?ony:   "130 rubli przemarnowa?em na doktor�w i na bardzo drogie lekarstwa. Choroba moja by?a z ci??kiej pracy i ca?y spuch?em jak k?oda "   Â
Wysy?anie  szyfkart ,  bilet�w do  Ziemi Obiecanej ,    odbywa?o si?  wed?ug  klucza  rodzinnej hierarchii  :  ojcowie  wpierw my?leli  o ?onach  i dzieciach , kawalerowie    o   narzeczonych , rodze?stwie   i rodzicach ,  szyfkarty   dla dalszych krewnych    i   s?siad�w   by?y te? forma wdzi?czno?ci za pomoc w kraju . Poniewa? nie zawsze szyfkarty dochodzi?y do kraju   zapobiegliwi  emigranci    korzystali   z po?rednictwa  agent�w w portach  lub na stacjach kolejowych . Instruowali krewnych  gdzie maj? si? zg?osi? po odbi�r.      Â
"Dzi?kuje ci kochana siostro za odpis i powiadam ci, ?e szyfkarty przes?a? nie mog?, bo pos?a?em Antkowi, a ojciec chce pos?a? dalej do ciotki Jadwigi i jej dziewczyny, a tobie kochana siostro bym wys?a? p�?niej, bo razem jest za ci??ko "
" Kochana ?ono, szyfkart? odbierzesz u agenta w Berlinie tylko dobrze chowaj czerwona kartk? z adresem com ci pos?a?am w li?cie. I nie daj si? zwie?? jakim oszustom co czyhaj? na dworcach. Id? prosto do biura agenta . " Â
Temat  zimy  to niemal ?elazna   pozycja w    listach   ; jaka mieli?cie  zim? ?   czy by?a  dobra  czy z?a ?  . Zima  determinowa?a  byty  rodzin po obu stronach oceanu . D?uga  i sroga  zima  napawa?a  ch?op�w  lekiem  przed g?odem ,   ze  zgromadzone   zapasy i oszcz?dno?ci    nie  wystarcza na prze?ycie . Dla emigrant�w oznacza?a  mniejsze szanse na znalezienie pracy .  Nawet w du?ych zak?adach przemys?owych  i kopalniach by?y przestoje   na okres   zimy .  Dlatego te?  cz?sto radzili w listach , aby nie szykowa? si?  do wyjazdu  wcze?niej  jak w marcu .       Â
 " ... tej zimy mia?em robot?, ale licha bo tylko po dolarze na dzie? i jeszcze jak by? deszcz albo ?nieg to nic si? nie robi?o, to nawet nie mo?na na z?ycie zarobi? \..\"  Â
 " W zim? jest wiele ch?op�w bez roboty i mo?na si? w zim? tak zad?u?y?, ze ledwie w lecie d?ug odrobi ."Â
" .. a teraz nie ma co robi? w zimie, bo ja sam ju? nie robi? od nowego roku, tylko polowa ludzi robi.....fabryki tylko po? czasu robi?, a i pod ziemia bardzo licho robi? .."
Opis    podro?y   i  liczne wskaz�wki jak wyszykowa? si?   na drog?,  jak  przekroczy?  "zielon?"   granic?,   kogo przekupi?,  jak rozmawia?   z  obcymi .   Przestrzegali przed   niebezpiecze?stwami.   Zaskakuje  szczeg�?owo??  relacji   i  wszelakich instrukcji .           Â
 " Teraz wam opisze jak macie si? na podr�? przygotowa?: rzeczy jakie macie to we?cie z sob?, naturalnie byle czego to wam si? nie op?aci zabiera? poniewa? ga?ga?stwa to ju? jest dosy? w Ameryce. Antosia mo?e wzi?? lepsze suknie ze sob? ale nich nie bierze takich do p�?kolan .... bo po pierwsze wygl?da jak po kujawsku a po drugie to by ja ameryka?skie dzieci kamieniami wyciska?y, tak samo stryj, by si? postara? o jakie kr�tkie buty ...i co by mia? spodnie opuszczone. I dobrze by?oby dla was  aby?cie mogli jak najwi?cej chleba ?rutowego wzi?? ze sob? i kropli, kt�re si? nazywaj? Ofmanstrofen, bo zapewne b?dziecie chorowa? na wodzie"
" Jaka moja podr�? by?a ... musia?a i?? trzy wiorsty po ?niegu do pasa i nie?? Stasia, sama ju? by?am na po? umar?a. Musia?am zap?aci? 8 rubli bez granice, a potem Prusakowi ... U?y?am zimna i strachu ."Â
" Drogi bracie opisze ci moje przygody i cala moja podr�?. Jak?e?my wyjechali z domu w czwartek furmanka naj?ta od Kobielic .. i przeprawili?my si? przez granice na Micha?owo to Ruski nas rozproszyli, troje uciek?o do Prus, a 5 do Polski. A matk?  Rusek z?apa?. Wiec my si? przeprawili drugiej nocy i znale?li?my si? w Przybys?awie. Matk? Ruski uprowadzili na kordon, dalej do Bronis?awa i do Radziejowa i do Witowa. I we Witowie by?a uwolniona. I mia?a przy sobie dwa ruble i Rusek jej odebra? i przepad?y "  Â
" Jak jecha?em na morzu, to by?cie nie chcieli na to patrze?. Jecha?em przez 15 dni .. 9 dnia to u was by?o ?wi?to Matki Boskiej, a tu ju? ledwo si? ni potopi?y, a? si? woda kominami lala .... Ju? my?la?em, ?e ?wiata nie B?d? ogl?da?."Â
Pierwszy kontakt z Ziemia Obiecan?     by?  zderzeniem    odmiennych    ?wiat�w  na r�?nych p?aszczyznach . Obcy j?zyk  i   ?rodowisko,    nieznany    system  pracy  i ubezpiecze? ,   zale?no??  od  koniunktury   rynku  i kondycji  fizycznej   - to  najpowa?niejsze    progi          do pokonania   na drodze do stabilizacji   i  dobrobytu.                Â
Z  czasem  ameryka?skie miejscowo?ci    zamienia?y si?    w   narodowe   enklawy  co pomaga?o  w  szybszej    asymilacji   ?rodowiskowej.   Gorzej  by?o z adaptacj?  na ameryka?skim rynku pracy.  W kraju   praca   poddawana  by?a  rygorowi  p�r  roku i cyklom wegetacji , a  tu musieli si?    dostosowa? si?  do   pracy przy ta?mie fabrycznej; nad??a? za ruchami maszyn   i   poleceniami  majstr�w .   Â
Nie znane  im  by?y  strajki , zaskakiwa?a ich wielorasowo??  i odmienne   zwyczaje kulturowe .  Â
Konfrontacja z nowym  ?wiatem cz?sto  by?a tematem  list�w .          Â
"Â Miasto Nowy Jork jest bardzo bogate, tu nie ma ?adnego drewnianego domu. Ka?dy dom wygl?da jak naj?adniejszy pal?c, o?wiecony elektryczno?ci? ... gdy?my do niego wjechali to?my si? zastanowili co za bogactwa "Â
"Kr�la tutaj nie mamy tylko republik?, dawniejsi mieszka?cy byli dzicy i teraz jeszcze bandy si? w?�cz? i tych si? boimy by nas nie napadli "
"Nie rozumiem jak ci ludzie sobie uwa?aj? te Ameryk?, my?l?, ?e Ameryka to zloty kraj. To nie jest zloty ale nowy kraj, zaros?y w krzewiny ... i tu w ludzi orz? jak w ?yd�w za faraona 12 godzin dziennie. A ludzie my?l?, ze tu z?ota nagarn? w fartuch i lec? na o?lep. S? tu tacy co pieni?dze wysy?aj? do kraju, a sami z?yj? jak zwierz?ta. ?winie babki Izabelli wypuszczane s? z chlewa rankiem jak jeszcze ciemno, aby si? pospieszy?y wyzbiera? okruchy w ?ydowskiej piekarni ... " Â
"Ja ci? nie my?l? wzi?? kochana zono, bo ja my?l? powr�ci? na jesieni, bo w Ameryce jest kator?nicza robota, wi?cej tu trzeba potu wyla? przez dzie? jak u was przez tydzie? "Â
" Tu sobie tak robotnika wybieraj? jak u nas byd?o na jarmarku ...aby by? zdr�w i silny. Ale to jest prawda ze kto m?ody ,  zdr�w, silny, pracowity i musi umie? po ameryka?sku to mo?e i do stu rubli na miesi?c zarobi? "Â
"W Czykago taka moda, ?e kawaler pannie nawet suknie do ?lubu musi kupi? i do domu co tylko potrzeba, a panna ten k?opot ma  co do ?lubu i?? "
"O metryk? nie potrzebujesz si? stara? bo tutaj dziewczyna si? o?eni bez metryki i papier�w " Â
Kwestia   Pieni?dzy  i d�br materialnych  przewija si?     we wszystkich listach .     Emigranci nieustannie   s?ali pomoc    finansowa    do rodzin   w kraju.  Pocz?tkowo by?y to banknoty  jedno-  czy dwudolarowe   za??czane do list�w,   z czasem  przekazy telegraficzne  w wysoko?ci  ?rednio  stu i kilkudziesi?ciu   dolar�w .  Powszechne  by?y paczki z odzie??,  przyprawami ,  artyku?ami pi?miennymi.     Â
Obie strony  poczuwa?y si?  do obowi?zku  referowania na bie??co swoich   bilans�w       finansowych :  zar�wno   zysk�w  jak i strat.   Ponad to ojcowie emigranci czuli si?   odpowiedzialni  za   stan gospodarstw  pozostawionych     dzieciom czy dziadkom   to  te?   korespondencyjnie    instruowali  czy  wr?cz  nakazywali post?powa? wed?ug  danych wskaz�wek. Je?li nikt z najbli?szych nie  pozosta? na ojcowi?nie - to  emigranci zwracali si?  o pomoc do s?siad�w .  Â
   Na podstawie list�w  mo?na  odtworzy?  �wczesne kursy walut, ceny bilet�w, przeci?tne  zarobki ,  ceny towar�w i us?ug , ?ywego inwentarza  i nieruchomo?ci.
Syn do rodzic�w : " Donosz? tak?e, ?e z d?ug�w ju? si? wyp?aci?em to jest odda?em 55 dolar�w. ?ycie przez ca?y czas kosztuje nie 68 dolar�w, na siebie wyda?em 19 dolar�w 15 cent�w, a wszystkich razem pieni?dzy zarobi?em 170 dolar�w 50 cent�w .."   Â
 " Kupcie sobie krow? na lato, a swingi to nie trzymajcie tak d?ugo - tylko sprzeda? przed zima, byle by nie Ickowi bo was okantuje, we?cie ja na targ i patrzcie wpierw jak tam inni handluj? .."   Â
"Teraz was zawiadamiam moi Najdro?si Rodacy o ziemi jaka jest w Ameryce, czyli gospodarstwa.... mo?na od razu sobie kupi? ?liczny kawal gruntu. Bor, laki, pastwiska. Za sum? 12 i po? dolara za akr. Tutaj w Hoffa Parku Pu?askim jest najlepsze po?o?enie, grunt tak urodzajny, nie widzia?em takich w Europie."Â
T?sknoty          Â
Cho? natura  ch?opska  nie nale?a?a   do wylewnych , a ich  ekspresja uczu?  nie mia?a nic wsp�lnego  z  finezj?  to w listach mno?? si?  wypowiedzi o nostalgii , smutku  czy drobnych  rado?ciach wyra?anych  w spos�b  prosty  i oczywisty .  Na przyk?ad powiadamianie o ?mierci  cz?onka rodziny mia?o charakter komunikatu, a   zapewnianie  o swojej  pami?ci  i mi?o?ci, mimo lapidarnej formy,  bywa?o bardzo przejmuj?ce .  Â
"Teraz kochane rodzice nie wiem co to znaczy pisa?em do was 3 listy i na ?aden nie dosta?em odpowiedzi, jest to mnie okropnie dziwno czy ju? zej?cie poumierali czy tez nie chcecie do mnie pisa? .."
"Cikago to czysta Polska, ?piewy polskie mo?na s?ysze? w ko?ciele, nauki s? inne jak u nas, jest tam bardzo weso?o, ze si? t?sknoty zapomni. A za te dwa lata jak sobie o was wspomn? to mnie troch? t?skno .... Droga Mateczko i Drogi Ojczulku nie t?sknicie za mn?, bo ja wam dzi?kuje za wys?anie do Ameryki, mam w Bogu nadzieje,ze mnie raczy wys?ucha? pro?by mojej,?e ja was jeszcze do ?mierci dochowam i na moich r?kach skonacie " . Â
M??  dok?adnie  opisa?  d?ug? podr�? do portu  morskiego i tak zako?czy? :Â
" A teraz opisze swoja t?skno?? jaka mam, ?ebym mia? skrzyd?a to zaraz do ciebie, kochana ?ono, frun?? bym"Â Â
Nieporozumienia , plotki    , szkalowanie     to wprawdzie   nieuniknione relacje      mi?dzyludzkie   jednak  d?uga roz??ka pot?gowa?a ?adunek emocjonalny u  autor�w  list�w. Typowe nieporozumienia  rodzinne   dotyczy?y  najcz??ciej   rozdzielonych ma??onk�w,  pretensji  o nie odpisywanie i zaniedbywanie w pami?ci, o  wyr�?nianie  jednych a   zapominaniu  o innych, donoszenia plotek od  os�b  trzecich.  K?�tnie, sensu stricto, zachodzi?y tylko mi?dzy cz?onkami rodzin pozosta?ych w kraju - kiedy to zwa?nione  strony oskar?a?y si? wzajemnie.  Karta przetargowa  by?a bieda ; a spos�b licytacji  kto jest w wi?kszej potrzebie ilustrowa?   czarn? rzeczywisto??, kt�rej celem nadrz?dnym by?o ludzkie przetrwanie .
St?d cz?ste buntowanie   przeciwko  krewnym, donoszenie   o ich niegodziwo?ciach ,  o  ich rzekomym   bogactwie itp.Â
Pozosta?e na ojcowi?nie ?ony  z te?ciami  to kolejny grunt sprzyjaj?cy  konfliktom.      Â
Ale i od strony  ameryka?skiej  trafiali si? "?yczliwi"     krewni   czy  s?siedzi donosz?cy  o  gorsz?cych praktykach  m??a czy ojca.  Tego typu wie?ci i donosy    burzy?y krew z   ?y?ach najbli?szych , wnosi?y  zam?t   i szkodliw?  dramaturgi?   w relacjach  rodzinnych .      Â
"... dowiaduje si? co to si? sta?o ze ty m??owi nie odpisujesz. On ci posy?a? pieni?dze a ty mu jeszcze nie odpisa?a?, a on si? gniewa i m�wi, ?e jak mu nie odpiszesz to on nie chce o tobie wiedzie? ..."  Â
 "?ono chyba ze si? rozpu?ci?a to nie chce ci? tu widzie? ani w kraju ani nie chce ci? zna? bo to co inni pisz? do tych co s? w Ameryce o ich ?onach to a? w?osy powstaj? na g?owie ..."Â
" Kochana ?ono, bardzo mi ?a?osno, ze mnie opu?ci?a, ze sakrament Ma??e?stwa prze?ama?a. Bardzo mnie jest ?a?osno, ze przez twoich rodzic�w zostali?my roz??czeni i rozumniejsi ludzie si? z nas wy?miewaj? .."Â
"  a ty drogi bracie to nie wierz s?owom szwagierki, bo ona gotowa skamle? jak pies, by? jej tylko wsp�?czu? i wi?cej dolar�w przes?a?, a ludzie tu widz? jaka ona wystrojona .... , a na roli to niech?tna robi?, cale to pole za Antczakami ugorem stoi, tak si? gospodaruje za twoje dobrodziejstwo .."   Â
"Piszesz mi tu o gorza?ce, ?e nosz? po dziesi?? butelek w kieszeni i harmonijk? pod pacha. To ci niezawodnie doni�s? ten  Gowlaszczak. Prawda, ze gorza?k? pije, i harmonijk? tez mam... gorza?k? to kupie za 25 cent�w ale tylko w sobot?, bo w inny dzie? to nie mam czasu, bo musz? robi?. A jakbym tak zapija? to bym robot? straci?."Â
" A teraz donosz? wam o Wiktorze, bo jemu bardzo z?e idzie w Ameryce dlatego ze nie jest zdatny ... poniewa? jest leniowi jak pies"Â
Religijno??  by?a podstawa  warto?ci Polak�w .   Silna wiara emigrant�w w moc Boga  dodawa?a otuchy i pokrzepia?a  rozdarte serca.  Dowodem tego s?  nieustanne  odnoszenia si?  w listach do  ?aski bo?ej .
Emigranci   z rado?ci?    informowali      o  ko?cio?ach  katolickich ,   uroczysto?ciach     religijnych ,  o kontaktach  z polskimi ksi??mi . Ich obawy  przed utrata    blisko?ci z Ko?cio?em by?y niepotrzebne. W Ameryce mieli nawet wi?ksza swobod?  wyznania  ni?  w swojej katolickiej   ojczy?nie .   Â
 " Teraz kochana c�rko z Bogiem zaczynaj ta drog?, przygotuj si? do spowiedzi, bo to jest droga okropna, par? tysi?cy mil  woda trzeba jecha? .. i nie l?kaj si? niczego tylko zawsze w sercu Pana Boga miej, a Pan B�g ci? szcz??liwie doprowadzi "Â
"W Ko?ciele polskie pie?ni ?piewamy, nie boimy si? nikogo, nikt nam nie zabroni.."Â
 Zdarza?y si? w listach  wierszyki,  przys?owia . Tak o to skwitowa?  narzeczony     swoje   rozczarowanie rozstaniem    z   dziewczyna :  " i tak zrobi?em jak m�wi stare przys?owie :   ze lecia?y g?si , lecia?y ?ab?dzie - jak jeden kocha to drugi odejdzie "
 Zdania ko?cowe  zawiera?y  pozdrowienia  dla    rodziny  i  przyjaci�?,  z wyszczeg�lnieniem wszystkich imion.   Ta cze??  bywa?a  niekiedy najd?u?szym fragmentem ca?o?ci   listu .   Wida? jak bardzo wa?ne by?o wymienienie ka?dego z osobna . Gdyby kogo? pomini?to  to  mog?yby to wywo?a?  negatywne spekulacje .
Pisz?c ten artyku?  przy?wieca?  mi przede wszystkim  jeden  cel:  aby  opublikowa? kompletna   list?  adresat�w  i  nadawc�w, i chocia?    min??o  122 lata  od czasu   ich   nadania , to ?ywi?   nadzieje , by cho? jeden list trafi?   do potomk�w emigrant�w  . Â
Ostatecznie  zdecydowa?am si? pomin??  adresy ameryka?skie oraz  dane  dotycz?ce  list�w  z  Brazylii   i list�w obcoj?zycznych (jidysz , niemieckie) .   Ale je?li odzew czytelnik�w   oka?e si?   ?ywy - to   wraz  z  wydawc?    uzgodnimy   termin    publikacji  adres�w ameryka?skich   emigrant�w . Â
Iwona Dakiniewicz