•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2631707
LIPNO cz.3
wg. opisu z 1859 r.
W najbliższych kilku artykułach przedstawimy opisy miasta powiatowego Lipno, obrazy widziane oczyma księży administrujących parafią lipnowską oraz redaktorów prasy warszawskiej, na podstawie materiałów publikowanych drukiem w II połowie XIX wieku.
Podstawą dzisiejszego opracowania jest tekst pt. Opis kościoła parafialnego, autorstwa ówczesnego wikariusza parafii lipnowskiej ks. Macieja Smoleńskiego W opracowaniu zachowano oryginalną pisownię.
Redaktor, styczeń 2014r.
Kościół św. Ducha.
sytuowane. Ze zaś fundusze te nie były dostateczne, przeto w roku 1724 kościół św. Ducha, wraz z gruntami i prawami, przez dekret konsystorza pułtuskiego przyłączony został wiecznemi czasy do kościoła farnego.
Na grunta jednak należące niegdyś do kościoła św. Ducha, miasto już po przyłączeniu do kościoła farnego, udzielało proboszczom oddzielną prezentę, jak się okazuję z aktu roku 1756. Powołana wizyta wspomina, że już w r. 1775 kościoła nie było, tylko w jego miejscu ogrodzonem stała figura Trójcy Przenajświętszej. Dziś z tego ani znaku, a na placu rosną ziemniaki i warzywo.
(Widok Lipna na początku lat 70-tych XIX w. Rycina ze zbiorów WBC[1])
Kościół św. Barbary.
„Jest jeszcze kościołek św. Barbary za miastem drewniany, nie zbyt dawno postawiony, nie ze wszystkiem zewnątrz ukończony, żadnego do niego nie ma funduszu. Jest w nim ołtarzy dwa: 1. św. Barbary, w którym osoba maleńka św. Barbary z gipsu, ma sukienkę srebrną. Jak ludzie mówią, ma być cudami wsławiona; 2gi ołtarz jest Pana Jezusa Nazareńskiego, na którego głowie jest korona i szkaplerz na piersiach. Ołtarze są dobre, po części malowane, po części wyzłacane."
W roku 1819 kościołek ten został rozebrany. Dzwon zawieszony wówczas na lipie, wzywa zwolenników Dra Marcina Lutra do Szkoły, a wspomniana statua św. Barbary umieszczona przy kościele parafialnym w kaplicy dawniej św. Doroty, która w roku 1775 była pusta i bez ołtarza. Gdzie się podziały srebrne sukienki, korony, nie wiadomo. Obecnie na miejscu rozebranego kościołka stoi słup murowany z żelaznym we framudze krzyżykiem. Od czasu jak przestano chować umarłych przy kościele parafialnym, cmentarz św. Barbary stawszy się miejscem dosądnego spoczynku tutejszych parafian, został powiększony i splantowany. Drodze głodowskiej idącej dawno przez jego środek, nadano inny kierunek. W roku 1837 oparkaniono go staremi balami, i dlatego mimo corocznej naprawy z funduszów pokładnego, dziś potrzebuje nowego ogrodzenia i rozprzestrzenienia: tem więcej, że na nim znajdują spoczynek po trudach ziemskiej pielgrzymki, oprócz parafian, żołnierze inwalidnej kommendy w Lipnie, jak nie mniej zmarli w Szpitalu powiatowym na kuracyi zostający, tudzież przypadkiem życia pozbawieni, przywożeni tu niekiedy z powiatu na śledztwo sądowo-lekarskie. Za grunt na cmentarz za proboszcz dotąd niema żadnego wynagrodzenia.
W ścianie frontowej od drogi bitej, są 4 familijne katakumby i kilka żelaznych i kamiennych nagrobków, wystawionych pamięci osób znakomitszych w ostatnich latach. Starych pomników tu niema, bo jak dziś tak i dawno, osoby dystyngowane polecały się grzebać w Skępem, gdzie kościół Matki Boskiej cudami słynącej z klasztorem księży Bernardynów.
Żydzi od lat niepamiętnych mają w Lipnie bóżnicę 1 rabina.
Ewangelicy poprzednio mieli szkoły razem domy modlitwy we wsiach Komorowo i Białowieżyn. Od czasu jak urządzili sobie w mieście dom modlitwy dosyć obszerny, gmina ich obsługiwana przez stałego pastora, na przestrzeni trzeciej prawie części powiatu widocznie się pomnaża. Cmentarz ich grzebalny z pięknym od frontu parkanem i bramą, nie łączy się z katolickim, jak to w wielu bardzo miejscach widzieć się daje.
Probostwo nie mając erekcyi nic pewnego o początkowem uposażeniu kościoła lipnowskiego podać nie można. Musiało ono dawniej należeć do lepszych beneficyów, kiedy ubiegali się o nie kanonicy katedry płockiej, kollegiaty warszawskiej, płockiej i innych. Obecnie nie posiada żadnych kapitałów, stąd żadnych procentów; dziesięcin jak w całej ziemi dobrzyńskiej, tak ilu od wieków niema, a całe utrzymanie proboszcza i wikarego stanowią grunta, 400 złp. kompetencji wypłacanej z kassy powiatowej za prawo propinacyi odjętej probostwu za rządu pruskiego, akcydensa (jura stolae), i kanon z placów w emfiteuzie zostających. Gospodarstwo na probostwie lipnowskiem z powodu półwłóczków w kilkudziesięciu miejscach rozrzuconych, jest dla księdza za nadto kłopotliwe, a mało korzystne, zwłaszcza w obecnych czasach, gdy tak trudno o sługi wierne, osobliwie też w mieście, gdzie mnóstwo pokątnych doradców, szukając wszędzie i zawsze sposobności korzystania z cudzego dobra, uwodzą namową, obietnicą i datkiem służbę w ogóle, a najwięcej proboszczowską, stosując się do przewrotnego przysłowia:
U proboszcza można brać jakby w gęstym lesie, bo co ja mu dziś wezmę, jutro drugi niesie.
Dlatego też dzisiejszy proboszcz, Rumunek poza gruntami miejskiemi, około 2 włóki obejmujący, oraz pomniejsze działy w kilku rozproszone polach wydzierżawiwszy, obsiewa jedno tylko pole (góra słomkowska), jako najodpowiedniejsze i bliskie. Obszerność wszystkich gruntów kościelnych wynosi przeszło 4 włóki w gruntach żytnich i łąkach. Z kilku domów i gospodarskich zabudowań wspominanych przez dawne wizyty, dziś do kościoła należy dom plebański w r. 1846 kosztem parafian wymurowany, przy nim stara również z muru oficyna dla służących, dalej stajnia na 4 konie z niewielką stodołą, i poza miastem domek mieszkalny dzierżawcy i grożące upadkiem gumna. Zapisy wynoszące razem 4,300 złp, oparte na dobrach Głodowo,Kłokock, Jastrzębie i na gruntach miejskich w r. 1775 przynoszące, mały prawda, lecz pewny fundusz, w czasach zamieszek krajowych zupełnie upadły, a z niemi i ciężary przez dobrodziejów zastrzeżone.
Szkolnictwo
Dziś więc cały powiat lipnowski ma tylko kilka elementarnych szkółek i to jedynie w miastach. Mało piśmiennych w tych stronach, to też najpiękniejsze książeczki dla młodocianego wieku wyszłe z pod prasy w ostatnich latach, pierwsze zasady gospodarstwa wiejskiego, nie znane tu są wcale, sama nawet czytelnia niedzielna nader tu rzadka, stąd lud ciemny, pełen przesądów i zabobonów, których i najgorliwsi o wzrost moralny kapłani wykorzenić nie są w możności. Dziś jest tu szkoła elementarna miejska, do której uczęszcza około 150 dzieci katolickich i ewangelickich, dwie prywatne pensye: męska i żeńska, i szkoła rzemieślniczo-niedzielna.
(Ulica Tasiemkowa w Lipnie, widok z 1871r. Rycina ze zbiorów BCUL[2])
Szpital i dobroczynność
Pod opieką księdza przełożonego kościoła św. Ducha, istniał w Lipnie szpital na utrzymanie kilku starców i kalek, kto go atoli założył, jakie były jego fundusze, kiedy upadł, wyśledzić trudno. Już tyle razy wspomniana wizyta z roku 1775 nadmienia, że do jego zniszczenia przyłożyła się woda rozerwawszy budynki i plac ubogich.
W naszych czasach Lipno pod względem dobroczynności nie dało się wyprzedzić sąsiednim miastom. Są tu albowiem:
1) dom przytułku dla starców i kalek pod opieką dozoru parafialnego,
2) Szpital powiatowy pod tytułem św. Jana Złotoustego.
Powstała w roku 1843 Rada opiekuńcza powiatu lipnowskiego, rozwijając swe czynności w miarę funduszów przez siebie posiadanych, zamierzała nabyć dom stary, w którym by można umieścić chorych; gdy jednak nie było odpowiedniej budowy, a kasa wzrastała, uchwalono wznieść dom nowy na wzór szpitala w Włocławku, i już zdziałany w tym celu plan podano do zatwierdzenia Radzie głównej. Ta (1851 roku) z uwagi, że powiat lipnowski jako nadgraniczny, potrzebuje lazaretów dla służby straży pogranicznej, rzuciła projekt wybudowania szpitala obszernego. Projekt ten Rada powiatowa przyjąwszy, zamierzyła wznieść szpital w Lipnie na większą stopę, a tymczasem spiesząc na ratunek cierpiącym zakupiła dom, w którym oprócz starców znajdowali ratunek i chorzy. W r. 1853 dnia 1 sierpnia założono kamień węgielny, roku 1857 dnia 4 lipca po raz pierwszy przyjęto chorych, a dnia 9 listopada tegoż roku poświęcono cały gmach w przytomności członków Rady i licznie zgromadzonych gości, dziś więc Rada opiekuńcza zakładów dobroczynnych powiatu lipnowskiego, mając własny dom z cegły palonej na wapno murowany o piętrze, w miejscu otwartem z placem obszernym, jest w stanie podać rękę 50 cierpiącym, zapewnić im pomoc lekarską i wszelkie wygody.
Ludność
Lud ziemi dobrzyńskiej w większej części żyje w rozproszeniu, w dalekich od wiosek koloniach, nie zgromadza się na zabawy, nie prowadzi długich pogadanek przed karczmą lub gospodą sołtysa, jak to ma miejsce w innych guberniach królestwa, dlatego też nie żywi między sobą żadnych podań, nie powtarza starych baśni, nie nuci narodowych piosnek, któreby były godne zanotowania. Rozkolonizowanie jak z jednej strony odjęło sposobność młodzieży poznawania złego przed czasem, wdawania się w gorszące rozmowy i śpiewy, tak z drugiej wpłynęło niekorzystnie na charakter wieśniaków.
Pracując na swoich morgach chłopek nasz zapomniał o równej sobie braci. Obojętny na stan sąsiada, czy go widzi w szczęściu lub niedoli, czy posiadłość jego woda zalała, a dom stał się pastwą płomieni; dla niego wszystko jedno, byle jemu dobrze było. Skłonność do zabobonów, wiara w czary, gusła, kabały, przesądy, zażegnywania do wytępienia trudna. Ciemnota bez pomocy szkółek wiejskich rozproszyć się nie da.
CDN
[1] Rycina z Czasopisma Illustrowanego Tygodniowego Kłosy, Nr 384, 1872
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=215793&from=publication
[2] Rycina z Tygodnika Illustrowanego, Nr 190, 1871
http://bcul.lib.uni.lodz.pl/dlibra/docmetadata?id=1215&from=publication