Dla Genealogów amatorów
Statystyka od 23.11.2009
•Użytkowników• : 260
•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2635612
•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2635612
|
•Witamy•,
•Gościu•
|
•TEMAT:• Przegląd starej prasy
Odp: Przegląd starej prasy •12 •lata•, 1 •miesiąc• temu• #1291
|
Witam,
cd. artykułu; O sądy po polsku. W ciągu długo wlokącego się procesu zmarli: Józef Hoffman, Zdzisław Jaroszewski i Leon Dziewanowski. Sąd okręgowy płocki wyznaczył sprawę na 5 maja 1909 r. A zatem od faktu do sądu upłynęło 3 i 1/2 roku. W pustej zazwyczaj, dużej sali sądu okręgowego płockiego w dzień rozpraw zebrało się bardzo dużo publiczności, Polaków i Rosyan. Wszyscy słuchali z wielką uwagą. Sędziami byli: wice-prezes p. Szczerbaczew w towarzystwie członków sądu pp. Gattenbergera i Bilewicza. Prokurator p. Pogrożenskij w mocnej i obrazowej formie zarzucił sędziom zakłócenie porządku publicznego, przekroczenie prawa, agitację wśród mas ludowych. Ządania gmin co do języka polskiego poczytał za robotę inteligencyi. Proponował wysoki rozmiar kary, wychodząc nawet poza ramy oskarżenia, postawionego przez decyzyę Senatu. Bronili nas adwokaci: Wróblewski z Wilna, Chrystowski z Łomży, Nowodworski, Lemański i Dziewulski z Warszawy, Baliński z Płocka. Bronili z zapałem i z mocnem przeświądczeniem o słuszności sprawy. Bronili już nie osób, ale wyższych zasad moralnych i prawnych. Dziękujemy im za to serdecznie. Wychodzili z założeń: "sprawa języka jest nierównie ważniejsza dla szerszych mas ludowych, niż dla inteligencyi, i bardziej z ich istotnemi potrzebami związana; sędziowie, wprowadzając. na skutek żądań gmin język polski, usiłowali utrzymać ład społeczny, a nie anarchizować stosunków; bezład powstał właśnie na skutek ich uwięzienia, wreszcie sam język nie jest istotą procedury, lecz jej szatą zewnętrzną, a zatem nie może tu być mowy o przekroczeniu władzy". Wróblewski przeprowadził bardzo wymowną paralelę pomiędzy ruchem gminnym i językowym pośród Litwinów a Polaków: "W gminach litewskich, gdzie nie było porządkującego hamulca w postaci inteligencyi, owe ruchy poparte były brauningami, sędziowie zaś polscy, wprowadzając język polski, nie wyszli ani na krok poza obręb prawa, mimo to, że wykonali uchwałę swoje w całej rozciągłości". Rozprawy przeciągnęły się do późnego wieczora. Tłum publiczności oczekiwał na wyrok z zapartym tchem. O dwunastej w nocy sędziowie wynieśli wyrok. Dla wszystkich podsądnych nagana. Miłą bywa uczta ludziom, którzy po trudach dopływają do portu spokojnego. W gronie naszem mieliśmy kolegę sędziego, siedemdziesięcioletniego starca, który był uczestnikiem obydwóch ostatnich faz historyi Polski: r. 1863 i wypadków 1904-1908. Z uśmiechem na twarzy, bez żalów i utyskiwań dzielił nasze losy, a w więzieniu odznaczał się niezamąconą pogodą. Piliśmy jego zdrowie z rozrzewnieniem. Wyobrażał nam tę siłę i wytrwałość, która śród przeszkód i zatorów dąży do lepszej przyszłości. Ignacy Grabowski To już całość artykułu ze "Świata", a tym czasem na koniec dodam coś od siebie:) W miesięczniku Kultura Polska (organie Towarzystwa Kultury Polskiej), w numerze 3 z 1909 roku, omówiono sądownictwa w Królestwie Polskim. W części dotyczącej sądów gminy pojawiła się informacja potwierdzająca opisaną powyżej historię sędziów gminnych z powiatów guberni płockiej. Jednakże korzystając z okazji pragnę zwrócić uwagę na miłe dla ucha i oka dane dotyczące naszych sądów gminnych. Powiaty guberni płockiej były zawsze w czołówce sądów rozpatrujących najmniej spraw zarówno karnych jak i cywilnych. To już kolejna dane, które potwierdzają tezę, że lud dobrzyński wyróżniał na tle dokonań mieszkańców innych powiatach KP. Stosując nawet dodatkowy przelicznik (ilość spraw do ilości mieszkańców) prezentowany pogląd nie ulegnie radykalnej zmianie:) W statystyce dotyczącej spraw karnych i cywilnych zaprezentowano poniższe dane; […] Najmniej spraw karnych w całym Królestwie Polskim wpłynęło do sądu gminnego w Wyłkowyszkach gub.suwalskiej (58), w Nadrożu gub.płockiej (72), w Staroźrebach gub.płockiej (81), najwięcej w Sękach Szlacheckich (1070), w Zawierciu (1046), w Wojkowicach Kościelnych (1005), gub.piotrkowskiej. Najmniej spraw cywilnych wniesiono w Staroźrebach (93), w Płocku (107), w Zgierzu (112), najwięcej zaś w Bałutach (3268), w Rzgowie pow.łódzkim (2033) i Nieszawie (2765) […] Ps.dziwi mnie ta Nieszawa;) pozdrawiam Darek |
|
|
Odp: Przegląd starej prasy •12 •lata• temu• #1302
|
Witam,
dzisiaj coś dla genealogów wywodzących się z Działynia i okolic:) W warszawskim tygodniku literacko-artystycznym; Prosto z mostu, Nr 49 z 1935 odnalazłem co nieco o mieszkańcach tejże miejscowości. pozdrawiam Darek
•Załączniki:•
|
|
|
Odp: Przegląd starej prasy •11 •lata•, 2 •mies.• temu• #1599
|
Witam,
tym razem, mam nadzieję, że coś ciekawego dla genealogów szukających swoich przodków w obrębie parafii Świedziebnia i Szczutowo oraz Górzno. Od kilku miesięcy poszukiwałem materiałów archiwalnych dotyczących dokładnego przebiegu granicy między Królestwem Polskim i Prusami. Oczywiście istnieją mapy z tymi danymi, ale słowo pisane to zawsze coś innego ... W końcu udało się i tym razem szczególowych informacji dostarczyła niezawodna:) dziewiętnastowieczna prasa. 11 listopada 1817 r. w Berlinie przedstawiciele Rosji i Prus podpisali konwencję ostatecznego rozgraniczenia między Królestwem Polskim a Prusami. 29 grudnia 1817 r. konwencja i oddzielne przepisy zostały ratyfikowane w Moskwie, a 18 lutego 1818 r. w Berlinie. Według art.1 podpisanej konwencji granica miała przebiegać: ...Poczynaiąc od granicy Pruss Wschodnich przy Neuhoff, pierwszy słup postawiony będzie przy reducie Szwedzkiey, skąd linia iść będzie granicą Pruss Zachodnich aż do punktu, w którym przytyka do rzeki Drwęcy taką, iaka była od r. 1777 aż do pokoku Tylżyckiego. Ód tego punktu Thalweg Drwęcy stanowić będzie granicę aż do Leibitz. Polnisch Leibitz na lewym brzegu Drwęcy pozostanie przy Królestwie Polskiem; Deutsch - Leibitz na prawym brzegu tey że rzeki należeć będzie iak wprzódy co Pruss zachodnich. Co do młynów znayduiących się na rzece Drwęcy między temi dwiema wsiami, posiadanie ich przywraca się w tym stanie, w iakim było w roku 1777... Na podstawie ratyfikowanej konwencji panstwa zaborcze powołaly wspólną komisję, która miała za zadanie wyznaczyć w terenie szczegółowy przebieg granicy. Po pięciu latach pracy wyznaczono i opisano jej przebieg. Cytuję oryginalny tekst, może się przyda ówczesna pisownia znanych nam miejscowości? ... Słup Polski po lewym brzegu rzeki Działdówka (Soldau) na polu wsi Biernaty zwanem Podokop; zaś Słup Pruski, na prawym brzegu tejże rzeki, w jedney reducie Szwedzką zwaney na gruncie Nowodworskim (Neuhoff). Od tychże Słupów wyciągniętą została nowa linia graniczna aż do mieysca gdzie się styka z rzeką Drwęcą (Drewenz) odnawiaiąc dawnieyszą granicę Prus zachodnich iaka istniała od r. 1777 aż do Traktatu Tylżyckiego. Nasamprzód spuszcza się ta linia po rzece Działdówce (Soldau) aż do miejsca gdzie jest w tej rzece kamień wielki na którym wykuty jest Krzyż, daley zaś opuszcza Działdowkę (Soldau), przechodzi przez grunta i las Zieluński, przez Rząd Pruski Bryńskim zwany, aż do karczmy zwaney Bysznica należącey do Okalewka. Mieysca pograniczne od strony Polski począwszy od pierwszego Słupa aż dotąd są następujące: Biernaty, Niek, Wylazłow, Zieluń z przyległościami, Lubowidz, Płociczno, a zaś od strony Prus Nowydwór (Neuhoff) las Zieluński i Olszówka. Od karczmy Bysznica, linia idzie granicami sąsiedzkiemi między Okalewkiem, Wierzchownią, Xientą, Karfem, Smolnikami, Oborzyskami, Gołkowem i Szczutowem, wsiami Polskiemi, a Gurznem, Miesiączkowem wsiami Pruskiemi, a to aż do strumienia Pissą zwanego. Daley linia graniczna idzie pod tenże strumień aż do bagna skąd on bierze swóy początek, i stanowi zarazem granicę między wsiami Polskiemi, Szczutowem, Gołkówkiem, Świedzebinem, Rokietnicą, Dzieznem, Dziezentkiem, Mantykami, Wielkiemi Kretkami, a wsiami Pruskiemi Miesiączkowem, młynem Bachorem, Jastrzębiem, folwarkiem Gołkowstim, Skrobanyą, Sobierzyzną, Zabiegałowein, Dzieżniem Pruskiem i Gotartowem. Od tego bagna idzie liniia graniczna po nad innym strumieniem także zwanym Pissa, aż do uyścia iego w Rypiennicę; idzie znów daley po nad tą rzeką aż do Drwency (Drewenz) formuiąc zawsze granicę dzielącą Wielkie Kretki, Smolnik, Kamionkę, Osie-Jeziorki, Łapinos na Polskiey stronie leżące, od Szynkowa Kozirog, Opalenicy, Gorczenniczki i Kuminów, wsi na stronie Pruskiey położonych, od uyścia Rypiennicy do rzeki Drwenca (Drewenz) ta ostatnia rzeka stanowi granicę aż do uyścia strumienia Bywka, niedaleko Lubicza (Leibitsch). pozdrawiam Darek |
|
•Ostatnio zmieniany•: •11 •lata•, 2 •mies.• temu• •przez• Darek1965.
•Za tę wiadomość podziękował(a)•: aniata
|
Odp: Przegląd starej prasy •10 •lata•, 6 •mies.• temu• #1731
|
Witam,
Gazeta Świąteczna, wydawana w Warszawie, w numerze 188 z 10 sierpnia 1884 informowała swoich czytelników, cyc. Miasteczko Skępe w guberńji Płockiej spaliło się prawie ze szczętem. Pożar powstał z nieostrożności: w któremś domostwie zapruszył ktoś ogień w słomę, a że nie było żadnego ratunku, bo w Skępem nie ma straży ochotniczej, więc ogień szybko się rozszerzył na inne zabudowania. Kiedy przybyła z Lipna sikawka z dwudziestu ludźmi na ratunek, prawie całe miasteczko już było w ogniu; domy stare i kryte słomą albo gontem, a stojące blisko siebie, paliły się jak łuczywo. Mieszkańcy, nie myśląc już o ratowaniu budynków, wynosili tylko coprędzej swoje ruchomości; a że każdy zajęty był jeno swojem mieniem, a nie myślał o wspólnem ratowaniu domów, więc też pożar rozszerzył się tak, że aż 38 domów mieszkalnych i 63 zabudowań gospodarskich ze zbożem zgorzało do szczętu. Spaliła się i kancelarja wójta gminy i kasa w której miało być około 200 rubli, a wszystkie straty w budowlach, dobytku, zbożu i różnych towarach, obliczają przeszło na 46 tysięcy rubli. Ludność tamtejsza była zawsze biedna, a teraz, kiedy większa część mieszkańców niema nawet dachu nad głową, czeka ją prawdziwa nędza. Urządzono wprawdzie w okolicy składki na tych biedaków, ale dotąd zamało jeszcze zebrano pieniędzy, żeby biednych pogorzelców uchronić chociaż od głodu. —z. Może się przyda? pozdrawiam Darek |
|
|
Odp: Przegląd starej prasy •10 •lata•, 4 •mies.• temu• #1810
|
Witam,
w badaniach genealogicznych, prędzej czy później dojdziemy również do tragicznych zdarzeń z udziałem naszych poprzedników, oby było ich jak najmniej. W dzisiejszym przeglądzie starej prasy mroczna historia z 1894, która zaistniła na terenie dawnej gminy nowogrodzkiej w powiecie lipnowskim. pozdrawiam Darek
•Załączniki:•
|
|
•Ostatnio zmieniany•: •10 •lata•, 4 •mies.• temu• •przez• Darek1965.
|
Odp: Przegląd starej prasy •10 •lata•, 3 •mies.• temu• #1908
|
Ponad dwa lata temu wspominałem na forum (str.3 tego tematu) o wystawie Ziemi Dobrzyńskiej zorganizowanej 26 czerwca 1908 r. w Lipnie. Również w słowie wstępnym do prezentacji zdjęć z Albumu Ziemi Dobrzyńskiej odnajdziecie związki z tym wydarzeniem.
www.szpejankowski.eu/index.php/ciekawost...nealogiczne/202.html Dzisiaj proponuję fragment z tekstu (odnalezionego przez Ulę, wielkie dzięki) na temat tej samej wystawy, który ukazał się w Ilustrowanym Magazynie Tygodniowy "Świat", wydawanym w Warszawie w latach 1906-1939. Wybrałem fragment opisujący podróż samochodem (niecodzienne wydarzenie w 1908 r.) redaktora Świata na trasie Warszawa - Lipno oraz w załącznikach dodałem foto tej pędzącej machiny - zwanej samochodem. "...Samochodem, maszyną jednostce ludzkiej służącą, dyskretnie [a z reklamą!] przemknąłem w miłym towarzystwie z Warszawy do Lipna i na powrót. Stan szos jest po drodze bardzo rozmaity. Z Warszawy do Błonia - mierny, z Błonia do Sochaczewa dobry, z Sochaczewa do Łowicza doskonały, również z Łowicza do Kutna. Poczynając od Krośniewic do Włocławka szosa zaniedbana, fatalna, z Włocławka do Lipna mierna. Jedzenie w miastach prowincjonalnych , dawano nam smaczne i zdrowe, a nawet we Włocławku w hotelu Victoria wyborne. Wstyd pod tym względem Warszawie, gdzie każda restauracja wydaje mi się przedsiębiorstwem pogrzebowym zbliżającym tak zwanego "gościa" do wieczności. Samochód, pędząc nocą, z zapalonymi światłami wypłaszał różne żywiątka. A więc motyle, białe ćmy, które wyfrugiwały spod ognia latarni, nie wiedząc dokąd lecieć. I masę zajęcy, które kręciły się w kółko, jak zgłupiałe i często, nie mogąc uciec, wpadały pod maszynę. Fauna kraju jest zadziwiająco obfita - w ćmy i zające". Ps. baner na samochodzie, reklama musiała być:) Darek
•Załączniki:•
|
|
•Ostatnio zmieniany•: •10 •lata•, 3 •mies.• temu• •przez• Darek1965.
|
•Wygenerowano w• 0.21 •sekundy•