•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2620717
Zwyczajny - Niezwyczajny z Wielgiego
ZWYCZAJNY - NIEZWYCZAJNY
Z WIELGIEGO
Dzisiejsze opowiadanie będzie dość nietypowe, bo pierwsze na portalu w tej formie i mamy nadzieję, że nie ostatnie. Zapewne nie jedyne, gdyż nasza poczta posiada jeszcze dużo wolnego miejsca, a właśnie tą drogą dowiedzieliśmy się o zwyczajnym-niezwyczajnym mieszkańcu powiatu lipnowskiego.
Przedstawiamy stenopis wyjątkowej rozmowy przeprowadzonej i nagranej na taśmie magnetofonowej w 1998 r. przez Ryszarda Soberka ze Zbigniewem Swierczyńskim (ur.25.05.1939, zm. 15.07.2013 r.) z Wielgiego, czyli rozmowa dwóch szwagrów na temat życia Czesława Świerczyńskiego, mieszkańca Wielgiego.
Główny bohater tej opowieści urodził się 9 lipca 1900 r. w Dobrej, w obecnym powiecie tureckim. Jego rodzicami byli ogrodnik Mateusz Świerczyński z Grzymiszewa i Ludwika Krzak z Baranowa.
W wieku dziewiętnastu lat wstapił do Wojska Polskiego. Początkowo pełnił służbę w Poznaniu, a po przeszkoleniu został przydzielony do obsługi pociągu pancernego "Danuta", gdzie zajmował stanowisko celowniczego. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Służbę wojskową zakończył w stopniu starszego szeregowego, kiedy to 15 listopada 1922 r. został demobilizowany z 1 Pułku Lotniczego w Warszawie. W następnym roku wstąpił do Policji Państwowej i brał udział w zwalczaniu band i bolszewickich grup dywersyjnych na Kresach Wschodnich. Do roku 1935 pełni służbę w Komisariacie Policji Państowowej w Łowiczu oraz komisariacie w Lipnie i na posterunku we Wielgiem. W tym samym czasie działał społecznie w zakresie wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego młodzieży przedpoborowej w ramach Związku Strzeleckiego. Po przeniesieniu służbowym na ziemię dobrzyńską zamieszkał na stałe w Wielgiem i ożenił się z Felicją Zielińską . Ten związek małżeński dorobił się pięciorga potomstwa.
Po zwolnieniu ze służby w policji zajął się prowadzeniem sklepu kolonialnego w Wielgiem. W czasie II wojny Światowej aktywnie uczestniczył w podziemnej działalności w ramach Armii Krajowej przyjmujac pseudonim Anthurion.
28 czerwca 1949 r. został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy na karę 7 lat pozbawienia wolnościa oraz utratę praw publicznych i obywatelskich na okres 2 lat za nielegalne posiadanie broni. Po zwolnieniu z więzienia powrócił do Wielgiego i zajął się prowadzeniem indywidualnego gospodarstwa ogrodniczego. Zmarł 4 października 1983 r. we Wielgiem.
W 1997 r. na wniosek rodziny przed Sądem Wojewódzkim we Włocławku odbywała się rozprawa rehabilitacyja. Po czternastu latach po śmierci, Czesław Świerczyński został oczyszczony ze wszystkich zarzutów, za które był skazany w 1949 r.
Celowo nie zmienialiśmy formy przekazu - wywiadu, ofiarowana nam wersja doskonale oddaje emocje syna opowiadającego o historii i życiu swego ojca oraz o jego własnych przeżyciach w czasie odbywania zastępczej służby wojskowej.
Wydaje się, że przytoczone fakty nie sa bliżej znane regionalistom, gdyż nie zaistniały, nawet fragmentarycznie, w żadnej dotychczasowej publikacji.
Naszym zdaniem, zawiłe dzieje Polski w latach 1919-1953 zostały przedstawione w jednej "pigułce", co wazne, możemy zapoznać się z obrazem widzianym oczyma mieszkańca powiatu lipnowskiego.
W opracowaniu redakcyjnym pierwotny tekst opatrzono przypisami oraz ilustracjami.
Dziękujemy Pani Elizabeth Soberka z Francji za wyrażenie zgody na publikację prezentowanego tekstu oraz przekazane materiały z rodzinnego archiwum.
Na zakończenie, zwracamy się z prośbą do osób, które posiadaja wiedzę na temat Czesława Swierczyńskiego, prosimy o przekaznie nowych-uzupełniajacych danych.
Redakcja, kwiecie? 2015 r.
... zresztą (ojciec) w 1920-21 r. brał udział w wyzwalaniu Polski. Był ranny pod Wilnem. Przecież nawet z tego tytułu pobierał rentę. Chyba 11 miesięcy leżał w szpitalu, miał roztrzaskane kolano.
![]()
Prawdopodobnie Czesław Świerczyński w czasie szkolenia w Modlinie w 1919 r.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka)
Wiesz, brał udział w rozgromieniu tej armii, tego całego Budionnego (Tuchaczewskiego), i był w wojsku celowniczym w pociagu pancernym Danuta czy Daniela. Wiem..., że zresztą, najstarsza siostra ma na imię od tego pociągu.[[i]] Stamtąd, później jak Piłsudski doszedł do władzy to ojca wcielono do policji, do tzw. specjalnych jednostek do likwidowania band ukraińskich. Ta słynna banda "Muchy", która grasowała na wschodzie Polski.[[ii]] No i brał udział w jej rozgromieniu. Nawet, tu po latach spotkał się z jednym, który brał w tym udział i przyjechał stamtąd. Jak rozwiazali tę jednostkę to przydzielili ojca do policji w Łowiczu i następnie we Wielgiem, gdzie poznał matkę a potem też tu osiadł.
![]()
Czesław Świerczyński w czasie służby w Policji Państwowej w łowiczu, lata dwudzieste XX w.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka)
W 1935 roku wystąpił z Policji i później prowadzi? sklep kolonialny dziadka we Wielgiem.
- Miejscowe komuchy wiedziały czym ojciec "śmierdzi" i ze ich nienawidzi
- przerywa Rysiek: a trzydziesty dziewiąty - Wybuch drugiej wojny swiatowej -
- W 1939 roku uciekaliśmy tak było: wszyscy za Wisłę. Tak pod Sochaczewem, potem tam już nas Niemcy dopadli i wróciliśmy z powrotem do Wielgiego, gdzie zostaliśmy ze sklepu wysiedleni. Wówczas (ojciec) był na bieżąco co oni robili, był tzw. szefem wywiadu IV Wydziału, należał do Armii Krajowej, IV wydział Toruń.[[iii]] I cały czas podczas okupacji niemieckiej prowadził nasłuchy radiowe i inne zadania. Tutaj ta jednostka miała za zadanie organizować przerzuty ludzi do Generalnej Guberni, bo tu była Rzesza Niemiecka. Zaraz potem ułatwiał ucieczki jeńcom, żeby podtrzymywać miejscową ludność na duchu aby nie podpisywali tzw. Volkslisty. Potem zbierał pieniądze na cele organizacyjne, nawet mój brat Ziuk posiada pokwitowanie z Armii Krajowej, możesz sobie obejrzeć, tak na cztery tysiące marek co przekazał sam.
![]()
Rodzina Zielińskich z Wielgiego, lata dwudzieste XX w.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka)
Jeśli chodzi o odznaczenia z tamtej wojny, tzn. Obronnej 1918-1921, Tak ... to mam odznaczenia, bo jak ojciec umierał to mi je dał, bo zegarek ten pamiątkowy (z Piłsudskim) to dał twojemu synowi Wojtkowi.
![]()
Kieszonkowy zegarek patriotyczny z lat trzydziestych XX w.
Mechanizm szwajcarskiej firmy Cyma, design Wincenty Wabia-Wabi?ski.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka
Ta odznaka ...
- Jest to odznaka strzelecka, to jest znaczek z tarczą i orłem. To była przynależność do tej jednostki specjalnej (strzelców), o których mówi piosenka "Maszerują strzelcy, maszerują..." to była formacja Piłsudskiego. Oni chodzili w siwych mundurach i w okrągłych czapkach - to była tzw. "Organizacja Strzelecka".[[iv]]
![]()
Odznaka Stzelecka II klasy (srebna)
(foto:http://www.pcc088.strefa.pl/odznaki.html)
Tu masz odznaczenie : "Polska Swemu Obrońcy"
Rysiek dodaje, czytając napis - tu orzeł z koroną z roku 1918-1921- a na drugiej stronie "Polska Swemu Obrońcy".
![]()
![]()
Awers Rewers
Medal pamiątkowy za Wojnę 1918-1921 "Polska Swemu Obro?cy",nadawany w latach 1928-1939.
foto: http://pl.wikipedia.org/wiki/Medal_Pami%C4%85tkowy_za_Wojn%C4%99_1918-1921
A tu jest pamiątka z wizerunkiem Piłsudskiego - a na drugiej stronie jest człowiek tępiący chwasty. To był rok 1918-1928, tak to było...
![]()
![]()
Awers Rewers
Medal Dziesięciolecia Odzyskania Niepodleg?o?ci
foto: http://pl.wikipedia.org/wiki/Medal_Dziesi%C4%99ciolecia_Odzyskanej_Niepodleg%C5%82o%C5%9Bci
To co mówiłem przed chwilą, walka z bandami ukraińskimi, które najezdżały całe tereny. To było straszne, wycinali dzieci, palili wioski i wszystkich mordowali. Pamiętam, ze był to słynny "Mucha" na Kresach. Tam to ojciec brał udział w likwidacji tej bandy.
![]()
Czes?aw ?wierczy?ski w czasie s?u?by w Policji Pa?stwowej, lata trzydzieste XX w.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka)
Już po wyzwoleniu, 1945 r. został wydany rozkaz generała Okulickiego, głównego szefa Armii Krajowej (AK), żeby zaprzestać działalnosci AK i sie ujawnić, jeżli ktoś tak chce.[[v]] Ojciec się ujawnił. To jak -Ruski - weszli to chcieli go rozwalić (rozstrzelać), że to szpieg. Ludzie miejscowi na to nie pozwolili. Potem, jako, że ojciec przedwojenny policjant a tu różne bandy, maruderzy grasowali, napadali, kradli, napadali gospodarzy, kradli swinie, były mordy, gwałty... No to taki, nasz (sąsiad) Lisiecki i ojciec i kilkunastu takich zebrało się i utworzyli we Wielgiem powojenną policję i zrobili ojca komendantem posterunku...
No ale w niedługim czasie ojca zdjęli (ze stanowiska). Nie mógł nim być człowiek, przedwojenny -granatowy-. A mówiło sie, że przedwojenni granatowi byli po to aby klasę robotniczą mordować i tam ... inne głupoty opowiadano. No i ojca zdjęto z tego komendanta. Ale policja była już zorganizowana i kto inny taki Szczepański przejął właśnie komendę. No ale ci co ojca zdjęli to były normalne bandziory ! Tak, że tu pogwałcili jakies 14-latki, Niemki, jedną zamordowali z dzieckiem. To były pierwsze lata po wojnie. Ojciec wysłał, umyślnego, Czachowskiego konno do Lipna, bo nie było żadnej łączności. Sprowadził on żandarmerię wojskową. No i ich aresztowano. To była taka sama (żandarmeria) jak teraz - w tych samych mundurach. Mieli chyba żółte otoki (czapek) kanarki ich nazywali ! Tych dwóch poruczników aresztowali, był tam taki z Fabianek, też go zamknęli... skazali i nie wiem co z nim... A tych dwóch zdegradowali do szeregowych i to wszystko poszło do więzienia.
No i dalej ojciec był zawsze nekany, prześladowany, wzywany do Urzędu Bezpieczeństwa (UB) z Lipna. To był powiat. I był zamykany, przytrzymywany tydzień i dwa a potem go wypuszczali.[[vi]] No, całej rodzinie po prostu -umilali życie-!
Dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lipnie.
(foto: widok z 2008 r. http://slady.ipn.gov.pl/sz/projekt-naukowo-badawc/wojewodztwo-kujawsko-p/lipno/8378,
Dawna-siedziba-Powiatowego-Urzedu-Bezpieczenstwa-Publicznego-w-Lipnie.html)
Rysiek: czyli w 1945-1946?
Tak, tak, czyli stale coś do ojca mieli i czegoś się czepiali.
Później, jak już zaczeli tworzyć te spółdzielnie produkcyjne... bo pierw z reformy ziemskiej był nadane rozparcelowane ziemie. Reforma z 1946 r. a później, zaczeli budować spółdzielnie produkcyjne. Czyli było to wielkie oszustwo, bo ziemie znów odbierali - kolektywizacja !
Ojcu chodziło o zabrany ogród na którym był i ojciec sie na to nie godził.
- Później zaproponowano ojcu przewodniczącego spółdzielni produkcyjnej (stanowisko) i ojciec też odmówił.
No to poszukali sobie pretekstu... a jak kogoś chciało się posadzić (uwięzić) to było pierwsze: podrzucić komuś broń i robiło się rewizję - cała wieś - widziała, że miał broń!
Ojca skazali na 7 lat.[[vii]] No i taka była sentencja, że oskarżony cieszy się nienaganną opinią i sąd bierze ją pod uwagę. Cztery lata i osiem miesięcy ojciec odsiedział we więzieniu we Włocławku, tam gdzie obecnie jest prokuratura i sąd.
![]()
Wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 28 czerwca 1949 r. p-ko Cz.?wierczy?skiemu.
(foto Richard Soberka z archiwum domowego Elisabeth Soberka)
I na tym miejscu jest tablica pamiątkowa! Tam pomordowali (komuniści) księży, biskupa tam więzili. Tak, że bardzo niechlubnie zapisał się Włocławek.
Nas po prostu wysiedlili i przenieśliśmy się nazad na dziadka gospodarstwo i matka gospodarzyła w tym czasie jak ojca więziono.
Jak ojca aresztowali... ja pojechałem, to była nowość... otwarli Targi Poznańskie. Interesowała mnie mechanika i pojechałem ze szkoły, bo chodziłem do Szkoły Zawodowej do Lipna (tej samej, do której, później będzie uczęszczał Lech Wałęsa, lider Solidarności z 1980 r. i późniejszy Prezydent Polski). Jak wróciłem to ojca już nie było. Później, przerwałem (naukę) szkołę i poszedłem do pracy, bośmy byli w ciężkich warunkach.
Siostra moja, najstarsza, Daniela[[viii]], która była nauczycielką skończyła we Włocławku "małą maturę" i nadal chodziła do szkoły w Wymyślinie. Miała tam ją skończyć. Wtedy ją wezwano, dyrektor szkoły jej po prostu powiedział - niech podanie składa o zwolnienie, bo dostał polecenie z partii -od góry- i kuratorium, że ma ją natychmiast dyscyplinarnie zwolnić z pracy. -Córka bandyty nie może pracować w szkole i nie będzie uczyć polskich dzieci - tak jej powiedzieli.
No i ona napisała podanie. W tym czasie przyjechała do nas mamy siostra, czyli Reszkiewiczowa i namówiła ją i zabrała do Szczecina. Bo zresztą, zaraz ten dyrektor powiedział, a był to nasz znajomy - lepiej niech podejmie gdzieś pracę na obcym terenie, tu pracy nigdzie nie dostanie. I tak siostra zrobiła.
Ja jakis czas pracowałem w GOM-ie tj. Gminnym Ośrodku Maszynowym w charakterze mechanika i pracowałem na obrabiarkach. Później stamtąd przeniosłem się do Straży Pożarnej w Lipnie. Powiatowa Komenda Straży Pożarnej. Zresztą, tam był komendantem, który pochodzi? z rzeszowskiego, taki Paprota[[ix]], były Akowiec. Tak, że on mi pomógł i mnie wciągnął na mechanika powiatowego.
Ale za nami jak to się mówiło -chodzili- stale.
Potem dostałem powołanie do wojska, chyba w 1951 r. A ja byłem wcielony 28.04.1952 do 27.04.1954 r. na dwa lata. Wiem, że mnie już wcześniej chcieli wziąć do wojska tylko po prostu odwoływał się mój komendant. Tak, że pół czy jeden rok mnie uratował od wojska. Byłem coś około dwóch lat odroczony.
Później wezwano mnie na posterunek milicji we Wielgiem i tam dostałem wezwanie, że mam się stawić w Rejonowej Komendzie Wojskowej we Włocławku. I była podwoda - naznaczona furmanka stąd z Wielgiego. Byłem sam i odwieźli mnie do Włocławka. Nie było ani autobusów i innej komunikacji 24 km do Włocławka. Tam sprawdzili dokumenty. Wszystkie. Przyszli żołnierze pod bronią, nas wszystkich zabrali, załadowali do wagonów bydlęcych, takich, które były podstawione na dworcu we Włocławku. I tak, pojechaliśmy przez Inowrocław na Katowice, Oświęcim.
Rysiek: cały pociąg był załadowany ta młodzieżą ?
Tak, tą młodzieżą.
Nasza jednostka, do której trafiłem to 1. Batalion Pracy Oświęcim.[[x]] Jednostka liczyła zaś około 3 tysiące chłopa.
Jak wyjechaliśmy... to racje żywnościowe były ...co ktoś miał ze sobą pieniędzy to miał... Jak nie, to nie jadł nic.
Rysiek - a potrzeby... to tylko na postoju albo w biegu z wagonu, innego wyjścia nie było?
Tam były dechy na takiej wysokości rozłożone po jednej i drugiej stronie a środkiem - przejście. Te deski były dość wysoko, że nawet później położyłem się pod nimi i spałem.
Jak wyjechalismy gdzieś o szóstej wieczorem, z Włocławka, to byliśmy, na drugi dzień, o czwartej po południu w Oświęcimiu. Tam czekały na nas samochody. Załadowali nas grupami. Było 9 km do koszar.
Nasze koszary były w tych barakach, gdzie ci kapo, ci co czuwali nad więźniami i znęcali się nad nimi, ci szmelcownicy i inni, mieszkali w czasie wojny. To oni w tych barakach mieszkali ! I nas tu umieścili.
A jeśli chodzi o obóz Auschwitz to znajdował się na tym terenie. Sztab stał, gdzie był przed wojną jakiś pułk kawalerii czy coś... Czyli dosłownie byliśmy oddzieleni tylko drutem kolczastym od obozu.
Moja jednostka, to była..., ja nic nie wiedziałem...
Na razie mówiono nam, że jedziemy do czołgistów, do jednostki pancernej !
Potem, pytałem gdzie te czołgi?
No w barakach...
W barakach, na każdej sali, było nas od 20 do 400. osób. łóżka piętrowe z dech zbijane... tylko słoma i nic więcej.
Żołnierze, których zmieniliśmy służyli trzy i pół roku. Chodzili w stalowych mundurach. I nas to zaskoczyło, że to jednostki pancerne!
Jak się pytaliśmy,
Ile służyli
To inaczej nie odpowiedział, tylko zawsze : -Jak za cara -.
Przeszkolenie, to była musztra rosyjska (1952 r.), ja do dziś znam polską i rosyjską.
Sam dowódca, to by -Rusek-. To był kapitan Sienkiewicz. On później szybko awansował.
Jak się zeźlił, to zaczął bluzgać po polsku a kończył po rosyjsku : -proklaty swołacze -!
Po dwóch tygodniach była przysięga a potem ....do kopalni!
Całe przeszkolenie było takie, że podpisaliśmy, że wiemy, że kopalnia jest gazowa. Pokazali co gaz potrafi zrobić, pokazali w muzeum. Tam w trzydziestym czy czterdziestym roku był jakis wybuch gazowy. To były Brzeszcze k/Oświęcimia. Tam były Brzeszcze Jawiszczowice. Tam pracowali też więźniowie też inni : polityczni, młodociani, którzy należeli do różnych organizacji. Brzeszcze Jawiszowice, to jest nad rzeką Sołą - to jedzie się z Oświęcimia nad rzekę Sołę. Tam odwozili nas samochodami codzień. I tam wojsko pracowało na 3-y zmiany po 8 godzin.
W kopalni pracowałem różnie, od 6-ej do 16-ej, potem od 10-ej do którejś. Po tych _ godzinach był obiad. Zjadało się obiad i były zajęcia polityczne czy inne. No takie, po prostu -kit wciskali-: życiorysu Rokosowskiego się uczyliśmy o! Podczas mojej służby to zmienili nawet Katowice na Stalinogród ...1952 r.
Dopiero się trochę zmieniło po śmierci Stalina, on zmarł w 1953 r. to ja jeszcze byłem w jednostce.
Zjeżdżałem do pracy na 430 m głębokości. To były tzw. roboty przygotowawcze. Tam był pokład bardzo niski 60-40 cm... to się robiło na kolanach. Dostawaliśmy skórzane na kolenniki, hełm też taki bo, kiedyś nie było plastykowych, buty gumowe i do przykrycia takie kaptury i kurty jak mieli rybacy. Tam było mokro lało się z góry, woda ściekała. Tam było ciepło, bo było głęboko i to był szyb gazowy. Przed przystąpieniem do pracy, jak zjechaliśmy po przeszkoleniu dwutygodniowym, to każdy musiał byłem podpisać takie oświadczenie, że przyjął do wiadomości, że za zwiezienie zapałek na dół grozi mu trzy lata więzienia. To było całe nasze takie przeszkolenie. Wypadków było bardzo dużo. Nie było dnia, żeby kogoś nie przygniotło, czy nogi czy reki nie obcięło. Dlatego, że ci ludzie nie byli przygotowani. Takie grupki robiły: gdzieś tak jak nas było sześciu, to było trzech górników z nami. Tak samo łaczyli nas z więźniami. Bo u góry, po wyjechania szybem, nie mieliśmy żadnej łączności i kontaktów. I my, zjeżdżaliśmy szybem w Brzeszczach, a szybem w Jawiszowicach zjeżdżali więźniowie. Tam był po prostu drugi szyb. To był po prostu szyb przy szybie niedaleko. Tam robiłem pół roku, no niecałe pół roku. Później jaką miałem pracę , że ładowałem ten kamień z tego urobku z chodników na wózki i się odpychałem je do głównej magistrali. Pod ziemią był główny chodnik i specjalne silniki diesla podpinało się pod te wózki i ciągnęli je w stronę szybu.
Później stamtąd przenieśli mnie na górę. Zatrudnili mnie jako spawacza. Umiałem spawać elektrycznie i potrzebni im byli spawacze. Pracowałem przy naprawie tych wózków. Wycinało się blachy i je spawało, bo one się obrywały od tego podwozia. I tam sie pracowało. Stamtąd przerzucili mnie do Łazisk Średnich. To były Średnie bo w Łaziskach Dolnych też pracowali żołnierze, ale tam była elektrownia. I tam, znów pracowałem jako kierowca trochę, jako taki... na powierzchni. Ale też w niedziele i święta, też zjeżdżaliśmy na dół, bo były rozmaite... czyny ... inne. Trochę chorowałem, później, na owrzodzenie żołądka. Także kręgosłup miałem uszkodzony tak, że mi już troszkę złagodzili...
Jeśli chodzi o wyżywienie. Bo umundurowanie to mieliśmy bardzo złe! Zresztą za rekruta, wszyscy przemarzali, a żołnierze byli w takim stanie, że do nas do Jednostki do Oświęcimia i nie tylko, bo do Łazisk trafiali z otwartą gruźlicą, z wadami serca. Tak, że jak tam pogonili to przewracał si? !!! No komisja lekarska, to tylko : imię... nazwisko... parę pompek i jazda i na bok... To by? taki -element-....!
My byliśmy tzw. -elementem niepewnym-. Nawet w wojsku, byłem kilkakrotnie przesłuchiwany przez tzw. oficera informacji. To były jednostki KBW; które podlegały bezpośrednio pod Bieruta (ówczesnego prezydenta Polski). Oni byli w mundurach ale byli wyodrębnieni od wojska. To było, po prostu polskie NKWD. I tak, że jak mnie przesłuchiwało: no nie chciałem tam wszystkiego mówić..., ale i tak szczegółowo wiedzieli, że siostra moja została zwolniona ... wszystko..., wszystko... Taką informację mieli opisaną szczegółowo.
Rysiek: NKWD, jak wspomniałeś to była policja rosyjska.
To była -bezpieka-, to było wojsko KBW[[xi]], Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego - szczegółowo. Oni chodzili w mundurach stalowych. W stopniu, plutonowy czy sierżant, ale to tam pułkownik, wszyscy honory im pierwsi oddawali. Bo on jak tylko palcem kiwnął, to tamten człowiek już był stracony!
Zresztą, jeąli chodzi o kadrę oficerską, za wyjątkiem -politycznego-, szefa sztabu, to kwatermistrz, dowódcy kompani, wywodzili się (taki okres przejściowy w tych jednostkach), z tych oficerów, którzy wracali z Zachodu. Oni tak: szli albo do więzienia albo byli zwalniani do cywila. Ci ludzie, to byli bardzo porządni ludzie. To był taki okres przejściowy dla nich!
No bo przecież w tym czasie, jak ktoś chciał się wyrwał z wojska: to wystarczyło, że napisał list na stołówce na przykład do wuja w Ameryce, którego nie znał nawet i nie miał, to dosłownie za tydzień był już w cywilu. Już go wyrzucili! Takie było nastawienie !
Rysiek : No to dlaczego nie napisałeś?
Co ja? No nie! Ja nie mogłem! To ci oficerowie z Zachodu. Jak się chciał wyrwać z tego wojska!
Czyli oni byli wykorzystywani! Oni też zjeżdżali na dół do kopalni, tyle, że nie pracowali, tylko jako nadzór.
Rysiek: No powiedz jak było dalej w tych Łaziskach?
No, w Łaziskach, tam do końca służby, tam przebywałem. Trochę samochodem jeździłem, żywność dowoziłem, mundury, i do końca....
Rysiek: A może króciutko, jakie było wyżywienie?
Jeżeli chodzi o wyżywienie, to nie można było narzekać, bo my dostawaliśmy tzw. dodatek CP, przysługujący ludziom ciężkiej pracy. To dostaliśmy 100 g kiełbasy, czy mięsa, powyżej tych norm wojskowych. A tak, to była kasza, śledzie i inne takie... o, rozmaite takie...o.
Rysiek: Czy można uznać, że ta wasza jednostka, to był rodzaj jednostki karnej ? Skoro was....
To były tzw. polskie -Gułagi-, tak nazwali to obecnie. Zresztą obecnie... to była praca niewolnicza, przymusowa.
No, w tym zaświadczeniu co ci pokażę, że zostałem skierowany do przymusowej pracy w kopalni. Za to teraz wyszła taka ustawa w Sejmie. Nie -komuchy- tylko tamten rząd, przedtem, koło tego chodził, że obecnie do emerytury dostaję 65 zł odszkodowania właśnie za tą niewolniczą pracę.
Rysiek: Pobudka, rano, jak wstawałeś ...?
Pierwsze co sie słyszało: pukanie palcem po mikrofonie, później ...raz, dwa, trzy, cztery i odzywało się: -w Krasnej Armii był gieroj na razcwietu bajewoj...hej !...hej !... po rosyjsku...tak. Potem i gwizdanie i -Kalinka Kalinka - Same, cały dzień były tylko, ruskie piosenki.
Wiecej! Musztra, tak samo była ruska...tak!
Rysiek: Byliśmy po prostu zniewoleni!
Tak. W roku 1952, jak byłem w wojsku w Oświęcimiu 1952, 1953 to przywieźli do jednostki żołnierzy, którzy mówili, że pracują w kamieniołomach.
To było koło Jeleniej Góry. I oni bardzo mizernie wyglądali. Cera ich była taka szklista. I my nie wiedzieliśmy co to jest? I mówili, że byli w trudnych warunkach, bo to było pod gołym niebem. Śnieg, mróz, mówią oni, pracują. Nikt nie wiedział co to było?
Dopiero po kilku latach się dowiedziałem. Po prostu, ci żołnierze byli w naszej jednostce po dwa tygodnie, nie pracowali nic! Po prostu, chodzili po koszarach i stamtąd ich zabierano do Zabrza do Gliwic do szpitala. I co dalej z nimi nie wiemy?
Dopiero, po kilku latach dowiedzieliśmy się, że oni kopali, dla Związku Radzieckiego, rudę uranową ! ludzie byli chorzy na chorobę popromienną!
Dopiero, teraz, niedawno, dowiedziałem się w telewizji, że właśnie zginęło około trzech tysięcy żołnierzy, na chorobę popromienną, co kopali uran dla Związku Radzieckiego, na potrzeby zbrojeniowe, bomby atomowej!
Mówił, że ta jednostka w Oświęcimiu, była pierwszą, która była założona, że takich... po prostu..., i takich robót. To była Jednostka Wojskowa 2654 i to był 1. Batalion Karny Oświęcim - tak się to nazywało. A tych batalionów było 28. Ta jednostka liczyła, gdzieś koło 3-tysięcy żołnierza. Tak, że to była bardzo duża...
Rysiek: bardzo dużo! Dziekuj?.
[i] Pociąg pancerny -Danuta- został zdobyty przez powstańców wielkopolskich 16 lutego1919 roku w bitwie pod Rymaszewem. W późniejszym czasie pociąg brał udział w walkach na froncie wschodnim. 17 i 18 lipca 1920 roku wspierał w walkach nad rzeką ?a? 63 i 64 pu?k piechoty. Walczy? te? pod ?abink? i nad Bugiem. Nast?pnie wzi?? udzia? w walkach grupy mjr. Nowickiego i dzia?a? na odcinku Ciechan�w-M?awa
[ii] W latach 1922-1923 na pograniczu polsko-rosyjskim dzia?a?a kilkunastoosobowa dobrze uzbrojona grupa pod dow�dztwem J�zefa "Muchy" Michalskiego. Prawdopodobnie by?a to grupa bolszewickiego oddzia?u dywersyjnego, kt�rej g?�wnym celem by?y akty sabota?u, sianie chaosu i zastraszenia, aby wytworzy? w?r�d mieszka?c�w tych ziem klimat tymczasowo?ci.
[iii] informacja nie znalaz?a potwierdzenia w ?r�d?ach dost?pnych Redakcji. W celu jej wyja?nienia zwr�cono si? o pomoc do Fundacji Genera? El?biety Zawackiej. Archiwum i Muzeum Pomorskie AK oraz Wojskowej S?u?by Polek.
[iv] mowa o Zwi?zku Strzeleckim z lat 1918-1939, kt�ry nawi?zywa? do tradycji Zwi?zku Strzeleckiego z lat 1910-1914. Po I wojnie ?wiatowej zrzesza? pozaszkoln?, przedpoborow? m?odzie?, g?�wnie wiejsk? i rzemie?lnicz?. Prowadzi? dzia?alno?? w zakresie wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego. Podlega? Ministerstwu Spraw Wojskowych. ?ci?le zwi?zany z obozem J.Pi?sudskiego. Terytorialna struktura organizacyjna Zwi?zku Stzeleckiego odpowiada?a wojskowo-administracyjnemu podzia?owi pa?stwa.
[v] gen. Leopold Okulicki ostatni komendant Armii Krajowej, 19 stycznia 1945 roku na dworcu kolejowym w Cz?stochowie, chc?c pozbawi? NKWD pretekstu do represji i na mocy instrukcji rz?du z 16 listopada 1944, wyda? rozkaz o rozwi?zaniu AK i zwalniaj?cy ?o?nierzy z przysi?gi.
[vi] z tre?ci Postanowienia S?du Wojew�dzkiego we W?oc?awku, Sygn.akt II Ko.89/96, z dnia 20.11.1997 r. wynika, ?e w okresie lipiec-sierpie? 1945 r. by? aresztowany za posiadanie broni i w tym czasie wsp�?pracowa? z organizacj? zbrojn? pod dow�dztwem "Tarzana". Celem organizacji by?o prowadzenie walki z m?od? w?adz? ludow? i przywr�cenie ustroju kapitalistycznego.
[vii] 28 czerwca 1949 r. Wojskowy S?d Rejonowy w Bydgoszczy na sesji wyjazdowej we W?oc?awku, wyda? wyrok do sprawy Sygn.Sr.217/49, kt�rym skaza? Czes?awa ?wierczy?skiego na 7 lat pozbawienia wolno?ci i 2 lata utraty praw obywatelskich i publicznych za to, ?e w okresie od stycznia do czerwca 1945 r. przechowywa? w miescu zamieszkania bro? paln?. Na mocy postanowienia z 10 marca 1953 r. Wojskowego Prokuratora Wojskowego w Bydgoszczy powy?sz? kar? wi?zienia z?agodzono do 4 lat i 8 miesi?cy.
[viii] Daniela ?wierczy?ska uczy?a w szkole podstawowej w Wielgiem oraz dokszta?ca?a si? w Liceum Pedagogicznym w Wymy?linie. Po zwolnieniu ze szko?y wyjecha?a do Szczecina, gdzie si? osiedli?a. Do pracy w szkolnictwie nie powr�ci?a, zosta?a urz?dniczk? w sp�?dzielni budowlanej.
[ix] mowa o Aleksanderze Paprota, kt�ry w 1951 r. sprowadzi? si? do Lipna z ca?? rodzin?, gdy? otrzyma? nakaz pracy w stra?y po?arnej. Jego syn Ryszard w latach 1990-1994 by? burmistrzem Lipna.
[x] Wojskowy Korpus G�rniczy � formacja wojskowej s?u?by zast?pczej utworzona w 1949, zlikwidowana w 1959. Kierowano do niej m??czyzn (m?odych poborowych), kt�rych uznawano za przeciwnik�w politycznych, niebezpiecznych dla wprowadzanego si?? ustrojukomunistycznego w Polsce - w szczeg�lno?ci by?ych cz?onk�w organizacji niepodleg?o?ciowych i antykomunistycznych (m. in. Armia Krajowa, Narodowe Si?y Zbrojne, itp.), syn�wprzedwojennej inteligencji i tzw. ku?ak�w. S?u?ba ta mia?a charakter pracy przymusowej.
[xi] specjalna formacja wojskowa podporz?dkowana ministrowi bezpiecze?stwa publicznego (1945�1954). KBW powo?ano do walki z podziemiem reakcyjnym w sk?ad kt�rego wchodzi?o polskie podziemie zbrojne, ukrai?skieUPA i OUN oraz niemiecki Werwolf oraz zapewnienia ?adu i porz?dku publicznego na terytorium kraju. Wojska KBW zabezpiecza?y tak?e ochron? w?adz pa?stwowych, wa?niejszych obiekt�w przemys?owych i szlak�w komunikacyjnych.